niedziela, 5 marca 2017

MARCH - THOUGHTS AND PLANS

 Hej Wam!

 Wiem, byłam nieobecna przez dłuższy czas... Szkoła, koniec trymestru, podciąganie średniej, a teraz koniec ferii, podczas których było dużo nauki przed egzaminami próbnymi. Oczywiście nie mogło się obejść bez wyjazdu w góry, z których wróciłam wczoraj. Do pisania postów brakowało mi więc albo czasu, albo po prostu energii. Liczę na waszą wyrozumiałość ;).

 Dzisiejszy post będzie o... A no właśnie - o czym? Tak naprawdę nie ma konkretnego tematu. Podzielę się z Wami moimi przemyśleniami na temat Marca, który nam się właśnie zaczął. Nic konkretnego. Tylko przemyślenia. Czuję, że to będzie dość ciekawy miesiąc...

 Po pierwsze, najważniejsza rzecz - egzaminy. Co prawda próbne, ale nie należy ich lekceważyć.

Zacznę od tego, iż chodzę do szkoły francuskiej, której system nauczania bardzo się różni od systemu polskiego, chociażby dlatego, że w moim systemie idzie się do szkoły rok wcześniej, niż w polskim. W tym roku po reformie do egzaminów gimnazjalnych zostały dodane 3 przedmioty, co oznacza jeszcze więcej nauki... Myślę, że pójdzie mi dobrze, w końcu nie mam żadnych większych zaległości, a na ogół nieźle się uczę. Trzymajcie za mnie kciuki ;).



 Kolejnym aspektem Marca jest jakże długo wyczekiwany wyjazd do Rzymu. Jadę tam z osobami, które w szkole chodzą ze mną na łacinę. Uczymy się historii i mitologii rzymskiej od 3 lat i w końcu będziemy mieli okazję zobaczyć na własne oczy to miasto, o którym tyle słyszeliśmy, na lekcjach jak i ogólnie w życiu. Możecie być pewni, że powstanie post na ten temat! Oczywiście postaram się zrobić jak najwięcej zdjęć, żeby móc się z Wami podzielić tym, co tam zobaczę.

 A teraz ostatnia kwestia... Blog. Na razie jestem całkiem dumna z tego, jak mi idzie, ponieważ zazwyczaj jest tak, że po trzech postach już nic mi się nie chce wstawiać. Co prawda zdarzają się przerwy, tak jak teraz, z czego nie jestem zbyt dumna, ale i tak wiem, że jestem bardziej konsekwentna niż kiedyś, co jest dla mnie sukcesem. Mam już parę pomysłów na następne posty, tak że stay tuned, jak to się mówi po angielsku. Tym razem nie będę czekała przez cały miesiąc, żeby je wstawić...

 Cóż, dzisiaj troszkę krótszy wpis, taki na luzie, przecież nie chcę Was tutaj zanudzać. Jego celem było między innymi pokazanie, że tak, jeszcze żyję i nie, nie rezygnuję z blogowania. Przy okazji podzieliłam się paroma rzeczami na temat mojego życia, bo w końcu czemu nie.

 Myślę, że na tym zakończę. Dzięki za cierpliwość i do zobaczenia w następnym wpisie, który pojawi się naprawdę niebawem!

                                                                                                                       Natalia xx

sobota, 28 stycznia 2017

OOTD #2 - WINTER LOOK

Hey Wam!

 Dzisiaj do Was przychodzę ze stylizacją na zimowe wyjście. Oczywiście zawiera ona dużo szarości, ponieważ uwielbiam ten kolor, zwłaszcza zimą. Jest bardzo wygodna, ale równocześnie nie robi wrażenia niezadbanej, wręcz przeciwnie. Jest idealna na spotkanie ze znajomymi albo w moim przypadku jest dobrą opcją do szkoły, ponieważ buty nie mają zbyt wysokich obcasów. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Zapraszam!














top - Brandy Melville//sweter - Oysho// spodnie - Urban Outfitters// buty - loft37.pl//szminka - NYX butter BLB02//szalik - Massimo Dutti

 Ten sweter jest tej zimy moim niezbędnikiem, odkąd dostałam go na święta noszę go niemal ciągle, zwłaszcza w domu, kiedy na dworze jest szaro i zimno. 
 Ja na dzisiaj kończę, mam nadzieję, że post Wam się podobał i że stylizacja Was zainspirowała! Do zobaczenia w następnym poście!

                                                                          Natalia
                                                                                          xx

sobota, 21 stycznia 2017

REVIEW #1 - tołpa: dermo face, sebio. - Maseczka


Witam!

 W tym tygodniu wypróbowałam produkt firmy, którą od dawna chciałam przetestować. Zdecydowałam więc, że zrobię Wam tego produktu recenzję. Zapraszam do czytania!


1. Jak odkryłam firmę tołpa?

  Została mi ona polecona przez moją przyjaciółkę. Często mi o tej firmie mówiła zachwalając produkty, których z niej używa. Uznałam więc, że warto byłoby je przetestować i wyrobić sobie własną opinię na ten temat. 

2. Review - Co sądzę o produkcie?

  Od razu mówię - na początku nie planowałam robić recenzji tej maseczki, dlatego na moim zdjęciu jest tylko połowa całego opakowania. Niżej Wam wklejam zdjęcie wzięte z internetu, żebyście wiedziały czego szukać. Zazwyczaj nie lubię tego robić, ale nie miałam zbytnio wyboru, ponieważ kupno drugiej maseczki byłoby bez sensu z racji tego, że 1) jeszcze mi jej zostało, 2) mam bardzo dużo innych do wypróbowania... 

  Wybrałam maseczkę najbardziej pasującą do mojego typu skóry, która niestety jest trądzikowa (chociaż ostatnio widać wyraźną poprawę). Maska zawiera między innymi kwasy AHA, które pomagają w usuwaniu blizn potrądzikowych (czyli coś dla mnie). Pierwszą rzeczą, którą zauważyłam, jest bardzo przyjemny zapach maseczki. Ma ona kolor zielony (zawiera zieloną glinkę) i bardzo łatwo rozprowadza się po twarzy. Czuć działanie dosłownie parę sekund po nałożeniu - skóra lekko piecze, ale parę minut później pieczenie ustaje. W jednej "saszetce" wystarczyło mi maseczki na dwie aplikacje, więc żeby się nie zmarnowało radzę przełożyć to, co Wam zostało, do małego pojemniczka.

 

Teraz najważniejsza kwestia - stan mojej skóry po zmyciu maseczki. Otóż wyraźnie czułam, że jest odświeżona i oczyszczona, a w dotyku była gładka i przyjemna. Nie mam tak naprawdę niczego do zarzucenia, bo cena też nie jest jakaś kosmiczna, zwłaszcza na 4 użycia (osobiście trafiłam na promocję, więc było naprawdę tanio!). Teraz rozumiem, czemu moja przyjaciółka tak mnie namawiała do wypróbowania produktów z tej firmy! Co prawda maseczka nie pokaże, czy reszta produktów jest dobra, ale mam zamiar zakupić parę innych kosmetyków, z których też zrobię Wam recenzję. 

Kolejny plus :)





3. Gdzie można zakupić produkty firmy tołpa?

 Można je zakupić tak naprawdę w każdej drogerii - ja maseczkę kupiłam w Hebe. Patrzyłam na stronce (klik) i okazało się, że jest nawet dostępna w Tesco! Myślę więc, że nietrudno będzie nabyć kosmetyki tej firmy.

 To już koniec dzisiejszego wpisu. Mam nadzieję, że Wam się podobało! Ja w każdym razie gorąco Was pozdrawiam i do zobaczenia w następnym poście!
               
                                                                                                     Natalia xx

niedziela, 15 stycznia 2017

PARIS

Hej!

 Jak tam Wam minął tydzień? Mi w sumie dobrze, przyjemnie było wrócić do przyjaciół i do zajęć, na które w ferie nie mogłam chodzić i których mi bardzo brakowało. Chociażby piątkowa zumba z moimi najbliższymi przyjaciółkami była świetna! Szkoła co prawda już powoli zaczyna mnie przytłaczać, ale tragicznie nie jest.

 Tak jak pewnie już wiecie z ostatniego postu, w ferie odwiedziłam rodzinę we Francji. Mieszka ona pod Paryżem, z ich domu jedzie się tam dosłownie 15 do 20 minut. Poszłam więc tam na spacer najpierw z babcią, a potem z rodzicami. Zrobiłam parę zdjęć tego cudownego miasta, które jest przeze mnie naprawdę cenione i w którym czuję się niesamowicie.

 Zdjęcia nie są jedynie z tego akurat wyjazdu, niektóre zostały zrobione w ciągu zeszłego roku w zimę i wiosną. Będę pod zdjęciami pisała co i jak, mam w każdym razie nadzieję, że wpis Wam się spodoba! Serdecznie zapraszam!

To zdjęcie zostało zrobione dokładnie w zeszłym roku, przez mojego tatę. Długi spacer po Champs-Elysees  z moimi rodzicami, bez "starszej" młodszej siostry (ponieważ mam drugą, malutką, która ma trochę ponad rok i którą ze sobą zabieramy), jest taką naszą małą tradycją, bardzo przeze mnie cenioną :).
Wszędzie kawiarenki i piekarnie, w tym moja ulubiona, czyli Paul, której część na tym zdjęciu widać.

Takie obiady w piekarni Paul, które zawierają kanapkę w pysznej bagietce i do tego dobry deser zapewne należą do moich ulubionych!



A tu zaś bardzo dobrze widać Arc de Triomphe (Łuk Triumfalny), czyli jeden z najważniejszych symboli Paryża. 

Avenue des Champs-Elysees, czyli jedno z moich ulubionych miejsc w Paryżu.

Bardzo mi się spodobała witryna sklepu Louis Vuitton, dlatego zrobiłam parę zdjęć, a tu wstawiłam dwa (drugie jest poniżej).


Witryna Louis Vuitton od innej strony ulicy.
Według mnie jednym z uroków Paryża jest śliczna architektura. Uwielbiam styl haussmanowski, który w tym mieście panuje!


Abercrombie & Fitch jest sklepem z ubraniami, które bardzo cenię za wygląd, jak i zarówno za jakość. Ich sklep w Paryżu jest imponujący, chociażby brama poniżej wygląda jak wejście do eleganckiego dworu.

Niesamowita brama, o której mówiłam powyżej.
Ogromne drzwi, którymi się wchodzi do sklepu.
Zdjęcie przedstawia diabelski młyn na Place de la Concorde. Jeszcze nie miałam okazji się na nim przejechać, ale mam zamiar tego niedługo dokonać.




To zdjęcie, które zrobiłam po wizycie w pałacu Luwru, możecie, tak jak parę innych z tego postu, znaleźć na moim Instagramie. 
Tu widać słynny obelisk na Place de la Concorde.


Osobiście bardzo mi się podobają takiego typu oznaczenia, dodają taki fajny klimacik ulicom.

No i na koniec słynna Wieża Eiffel'a.

  Uwielbiam jechać do Paryża i ogólnie do Francji i mam nadzieję, że niedługo tam wrócę! Mam również nadzieję, że ten post Wam się podobał i że takiego typu wpisy Wam odpowiadają. Możecie śmiało dać znać w komentarzach!
   I chyba na tym skończę dzisiejszy wpis. Do zobaczenia w następnym poście!

                                                                                                                                                         Pozdrawiam!
                                                                                                                                                                                      Naty xx 

sobota, 7 stycznia 2017

THOUGHTS ABOUT 2K17

edit and photo by me
Hej Wam,

   Wybaczcie moją długą nieobecność na blogu. Nie będę się tłumaczyła, bo to chyba nie ma sensu, dlatego jedynie Wam powiem, że byłam tydzień we Francji u moich dziadków i chciałam z nimi spędzić jak najwięcej czasu, ponieważ rodzina jest dla mnie bardzo ważna.

   Ale chwileczka, przecież mamy już nowy rok! Mam nadzieję, że przyniesie Wam on wiele cudownych chwil, wspomnień i dużo innych pozytywnych rzeczy!

  Od tego nowego roku będę wstawiała posty raz do dwóch razy w tygodniu, w zależności od tego, na co pozwoli mi szkoła. Mam nadzieje, że pomysły, które już mi się w głowie tłoczą Wam się spodobają!

  Macie postanowienia noworoczne? Ja owszem. Co prawda co roku ustawiam sobie jakieś cele, ale szczerze powiedziawszy rzadko się ich trzymam... W tym roku postaram się to zmienić i tutaj podzielę się z Wami tym, co postanowiłam na ten nowy rok.

  1. Mniej się smucić i być bardziej pozytywna

 Rok 2016 był... Trudny. Wiąże się z nim sporo złych wspomnień i negatywnych emocji, których naprawdę nie chcę już doświadczać, przynajmniej nie w takiej ilości. Dlatego w tym roku postaram się patrzeć na świat w pozytywniejszy sposób niż do tej pory i nie przejmować się drobiazgami, które naprawdę nie są tego warte. W ten sposób chciałabym się skupić na ważniejszych sprawach i mieć lepsze panowanie nad swoim życiem i emocjami.

  2. Popracować nad sobą

 Klasyk, ale szczerze mówiąc po tym całym obżarstwie trochę boję się wejść na wagę. Postanowiłam wiec, że będę uważała na to, co jem i spróbuje zrzucić te zbędne kilogramy. Postaram się uprawiać więcej sportu i ogólnie być aktywniejsza. Praca nad sobą również obejmuje pracę nad emocjami i charakterem, toteż spróbuję spokojniej podchodzić do różnych sytuacji i dokładnie wszystko przemyśleć przed zrobieniem albo powiedzeniem czegoś głupiego.

  3. Pogłębić wiedzę o wegetarianizmie i dietetyce

 Od pewnego czasu zastanawiam się nad przejściem na wegetarianizm, jednak obawiam się, iż moja wiedza jest jeszcze zbyt mała i mogę zrobić sobie krzywdę. W tym roku dowiem się, na czym dokładnie to wszystko polega i zacznę o tym myśleć w sposób poważny i dojrzały. Mogą nawet powstać wpisy na temat!

  4. Przeczytać dużo książek

  Uwielbiam czytać. Dlatego w 2017 postaram się przeczytać jeszcze więcej książek niż w 2016! Jeśli polecacie jakieś książki, to zapraszam do sekcji komentarzy!

  5. Regularnie wstawiać posty na bloga

  Ogólnie zależy mi na przyłożeniu się do blogowania. Chciałabym, żeby mój blog wypalił i żeby ktoś te wszystkie posty czytał, a żeby do tego dojść jest potrzebna regularność i ciężka praca! Uwielbiam pisać, więc gdyby kogoś faktycznie interesowało to, co wstawiam, byłabym naprawdę najszczęśliwszą osobą na świecie :).

  6. Prowadzić zdrowszy tryb życia

 Pic więcej wody, uprawiać więcej sportu, więcej spać... Chcę to robić dla siebie, dla dobrego samopoczucia i humoru. Pisałam wyżej o wegetarianizmie i pracą nad sobą, jednak to wszystko sprowadza się do jednego: chcę, żeby mój tryb życia był po prostu lepszy dla mnie i dla środowiska.

  Na razie na tym kończy się moja lista noworocznych postanowień. Nie ma ich zbyt dużo, ale są bardzo ogólne i są moimi głównymi celami. Poza tym jak dam tego za wiele to nie będę trzymała się niczego, co prawdopodobnie jedynie mnie sfrustruje. Mam nadzieje, ze rok 2017 będzie dla Was wspaniały! Raz jeszcze życzę Wam wszystkiego dobrego i do zobaczenia w następnym poście!


                                                                                              Pozdrawiam!
                                                                                                                   Natalia xx

PS: Gdybyście na nowy rok mieli ochotę rozpocząć hodowlę roślin w swoim domu, co swoją drogą ma ogromną ilość pozytywów, bardzo polecam przeczytanie różnych porad Cypriana na blogu Dziki Parapet. Tam znajdziecie moc informacji na temat ogrodnictwa, a nawet jeśli nie macie w planach hodowania żadnych roślin, wpisy na tym blogu i tak są bardzo interesujące dla każdego! Tak że szczerze polecam :) 

poniedziałek, 26 grudnia 2016

COOKING WITH NATY #1 - ŚWIĄTECZNE CIASTECZKA

Cześć!

 Święta, święta... I po świętach. No dobrze, bez przesady, mamy dopiero drugi dzień świąt, a atmosfera nadal jest bardzo w tym właśnie klimacie. Papiery i torebki po prezentach jeszcze się tłoczą po kątach, resztki jedzenia w lodówce starczą chyba do końca roku (który zresztą szybko się zbliża)... Dlatego uznałam, że w sumie mogłabym się z Wami podzielić dwoma przepisami, które w Święta bardzo lubię robić. Zapraszam!

  

  Tradycyjne pierniczki 

                       

  Osobiście uważam, że oprócz spotkania z rodziną i prezentów pierniczki są najlepszą częścią Świąt. Uwielbiam je robić, a jeszcze bardziej kocham je jeść! Dlatego uznałam, że mimo tego, iż to jest taki "banalny" wypiek, podam Wam na te cudeńka przepis, którego zawsze się trzymam :

   Składniki (50-60 sztuk):

  • 2 i 1/4 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 szklanki miałkiego brązowego cukru bądź cukru pudru
  • 80 gramów masła
  • 1 jajko
  • 1/4 szklanki miodu
  • 1,5-2 łyżki przyprawy korzennej do pierników
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • opcjonalnie: 1 łyżeczka kakao jeżeli wolicie pierniki o ciemniejszym kolorze
   Najpierw podgrzać w garnuszku miód, cukier i masło, mieszać do rozpuszczenia się cukru i przestudzić. Dodać resztę składników i wyrobić (można też zmiksować). Ewentualnie dodać płynnego miodu, gdyby ciasto było zbyt sypkie i wymieszać do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Zawinąć masę w folię spożywczą i włożyć do lodówki na co najmniej pół godziny, żeby ciasto się schłodziło - później będzie łatwiej z niego cokolwiek zrobić.


   Po wyjęciu ciasta z lodówki posypać trochę mąki na stolnicę i zacząć wałkować ciasto, również podsypując je mąką w taki sposób, żeby się do niczego nie kleiło. Wałkować na grubość ok. 2-3 mm (im grubsze pierniki, tym będą miększe w środku). Za pomocą foremek wykrawać pierniczki i kłaść na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.

   Jak już wszystkie pierniki będą ułożone na blasze, włożyć ją do piekarnika na 8-10 minut w temperaturze 180ºC. Wyjmijcie z pieca, przełóżcie na kratę, poczekajcie, aż wystygną i skosztujcie!  
   

     Kruche ciasteczka z cukrem cynamonowym


   Jest to przepis mojej babci, który niedawno odkopałam w moim starym zeszyciku z przepisami. Ciastka są pyszne, a cukier cynamonowy dodaje przyjemną i słodką nutkę. Oto sposób, w jaki je możecie zrobić:

   Składniki:

  • 4 żółtka
  • 200 g masła
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1 szklanka mąki ziemniaczanej
  • 1 (płaska) łyżka proszku do pieczenia
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 3/4 szklanki cukru
  • cukier wymieszany z cynamonem (albo po prostu młynek z cukrem cynamonowym)
   Muszę Was uprzedzić, że masło przez cały czas musi pozostać w miarę twarde, więc ciasto trzeba wyrobić dość szybko. Najpierw posiekać wszystkie składniki na stolnicy (Owszem, posiekać, bo inaczej masło się roztopi. Weźcie nóż i po prostu krojąc połączcie ze sobą składniki). Później lekko wyrobić palcami, zagnieść i przez godzinę schłodzić w lodówce.

   Po wyjęciu z lodówki rozwałkować ciasto i wykroić foremkami ciasteczka. Przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Posypać ciasteczka cukrem cynamonowym i wstawić do pieca w temperaturze 180ºC do zarumienienia się (ok. 10 minut). Wyjąć z pieca i poczekać aż wystygną. Skosztować!

   Oryginalnie przepis jest na spód od szarlotki (bez cukru cynamonowego oczywiście), ale jak się okazuje nadaje się również na robienie ciastek!

   Mam nadzieję, że wpis Wam się podobał! Jeśli skorzystacie z choć jednego z przepisów, śmiało piszcie w komentarzach, jak Wam wyszło! Zatem do zobaczenia jutro!

                                                                                                    Pozdrawiam,
                                                                                                  Natalia xx






   

niedziela, 25 grudnia 2016

OOTD #1 - COLD DAY WITH MY BEST FRIEND

 Hej!

 Jak tam Wam minęła Wigilia? Mi bardzo dobrze, była super atmosfera i na dodatek dostałam większość prezentów, o które prosiłam. W sumie mogę o tym zrobić post, jeżeli chcecie oczywiście. Dajcie znać w komentarzach! W każdym razie dzisiaj postanowiłam, że wstawię OOTD, czyli coś w stylu lookbooka, tyle że będzie tylko jeden strój. W piątek spędziłam dzień z moją przyjaciółką i miałam na sobie ubrania, które bardzo lubię, więc uznałam, że możemy porobić kilka zdjęć i mogłaby z tego wyjść ciekawa notka. Mam nadzieję, że Wam się spodoba! Przejdźmy więc do looku.










 jasny sweter - Hollister // ciemny długi sweter - Brandy Melville // spodnie - Hollister // buty - Timberland // szalik - second hand // pasek - dawno kupiony, już nie pamiętam gdzie

                  Mam nadzieję, że Wam się podobało! Zdjęcia jeszcze nie są idealne, ale pracuję nad tym. Pozdrawiam Was i do zobaczenia w jutrzejszym wpisie!

Fotografką była moja przyjaciółka. Jej ig - https://www.instagram.com/ogo.333/

                                                                                          Natalia xx